Podlewanie to najbardziej podstawowy zabieg, który musimy wykonywać regularnie, aby utrzymać przy życiu roślinę doniczkową. Zabieg niby banalnie prosty, ale założę się, że nie raz czy dwa, zdarzyło Ci się z tego powodu rwać włosy z głowy. Aby zaoszczędzić sobie kłopotów, trzeba przede wszystkim zapoznać się z ogólnymi zasadami podlewania roślin pokojowych – przeczytasz o nich tutaj. Jednak, jeżeli już je znasz, a wciąż masz problem z zasuszaniem lub przelewaniem roślin, to prawdopodobnie popełniasz kilka poniżej opisanych błędów.

Nieodpowiednie doniczki utrudniają prawidłowe nawadnianie roślin 

Malutkie doniczki

Malutkie doniczki są słodkie. A roślinki w nich posadzone, takie urocze. I w ogóle nie mówię tego z ironią. Sama uwielbiam przeglądać zdjęcia przedstawiające półki, czy parapety z całym zastępem malutkich doniczek. Jednak uprawianie roślin w takich doniczkach to bardzo szybka droga do zasuszenia rośliny. Mała doniczka, to mała ilość podłoża. Trzeba się tutaj bardzo mocno pilnować z regularnym podlewaniem rośliny.

Sukulenty posadzone w drewnianej skrzyneczce. Fikus benjamina w glinianej doniczce.
Drewniana skrzyneczka zaadoptowana jako doniczka dla sukulentów prezentuje się całkiem fajnie, ale niestety ma swoje wady.
Drewniana skrzyneczka zaadoptowana na doniczkę dla sukulentów.
Prawidłowe podlewanie roślin umieszczonych w drewnianej skrzyneczce nie jest proste. Doniczki są malutkie i umieszczone w foliowych woreczkach, które zabezpieczają skrzyneczkę przed wodą. Dlatego, podlewając za dużo i za często, łatwo o przelanie sukulentów.

Latem, gdy mamy mocno nasłonecznione mieszkanie, roślina rosnąca w malutkiej doniczce, może potrzebować nawet codziennego podlewania! Z mojego punktu widzenia, jest to bardzo niepraktyczne. Rzadko kto narzeka na nadmiar czasu. A uwierzcie mi,  bieganie z konewką może go pochłonąć całe mnóstwo. Przy jednej, czy dwóch roślinach tego nie poczujemy, ale już przy kilkunastu lub więcej, zdecydowanie tak. Oczywiście, to nie tak, że małe doniczki są zupełnie nieprzydatne. Gdy mamy malutką roślinkę lub sadzonkę, to taka doniczka na początek będzie jak znalazł, ale w miarę wzrostu, trzeba pamiętać o jej przesadzeniu do większego naczynia.

Zbyt duże doniczki

Za duże doniczki to też nie najlepsza opcja. Sadząc małą roślinę, tak na zapas, do dużej donicy, narażamy ją na przelanie. Czas, zanim podłoże przeschnie w takiej donicy, będzie długi. Część roślin, zwłaszcza tych, które nie tolerują długich okresów z mokrym podłożem, np. sukulenty, mogą z tego powodu gnić.

Dwie małe sadzonki zielistki sternberga.
Młode, niewielkich rozmiarów sadzonki sadźmy do większych pojemników. Pamiętajmy jednak, że doniczka o jeden lub dwa rozmiary większa w zupełności wystarczy.

Pojemniki bez otworów odpływowych

Doniczki bez odpływu to kolejny grzeszek, przez który prawidłowe podlewanie może okazać się nie lada wyzwaniem. W tym przypadku bardzo łatwo przelać roślinę, bo nadmiar wody nie ma możliwości wypłynąć z doniczki. Teoretycznie, za doniczkę może robić niemal każde naczynie. Słoik, puszka, kubek po jogurcie – wszystko się nada. Niestety te wszystkie pojemniki mają jedną wspólną, wspomnianą wcześniej wadę – brak otworów w swoim dnie.

Szparag pierzasty rosnący w słoiku.
Funkcję doniczki mogą pełnić przeróżne pojemniki. W tym wypadku szparag pierzasty rośnie w słoiku oklejonym papierową taśmą.

 

Słoik, jako doniczka dla szparaga pierzastego.
Najlepszym pojemnikiem do sadzenia roślin, jest pojemnik z odpływem. Jeżeli decydujemy się sadzić rośliny do pojemników bez odpływu, to wybierajmy do nich rośliny o dużych wymaganiach wodnych. Dla przykładu, np. szparag pierzasty zbytnio nie odczuje, że podłoże jest za mokre.

Przed wycieczką do sklepu ogrodniczego czy kwiaciarni, warto poznać różnicę pomiędzy doniczką a osłonką. Ta pierwsza ma otwór lub otwory odpływowe. To w nią sadzimy roślinę. Natomiast ta druga to pojemnik bez otworów odpływowych, w którym umieszczamy roślinę posadzoną w doniczce. Osłonki spełniają funkcję dekoracyjną oraz zabezpieczają powierzchnię, na której ustawiliśmy roślinę, przed wilgocią. Nie nadają się natomiast do tego, aby bezpośrednio w nich sadzić rośliny. Istnieje jeszcze trzeci typ pojemników, nazwijmy je doniczko-osłonkami. Są to pojemniki, które są jednocześnie i doniczką i osłonką – mają estetyczny wygląd, a na dnie posiadają otwory odpływowe. Decydując się na posadzenie rośliny w tej ostatniej opcji, nie zapomnijmy o podstawce, która uchroni parapet czy blat przed wodą wypływającą z doniczko-osłonki.  

Brak drenażu w podłożu

Zabierając się za sadzenie roślin, pamiętaj o drenażu. Ułatwia on odpływ nadmiaru wody z podłoża, czyli chroni korzenie przed zalaniem, a w konsekwencji przed gniciem. Możemy go wykonać z kamyków, gruboziarnistego żwiru, potłuczonej doniczki ceramicznej lub keramzytu. Warstwę drenażu, która powinna mieć wysokość ok. 2 cm, umieszczamy na dnie doniczki. Innym, dobrym rozwiązaniem jest wykonanie drenażu na dnie osłonki. Wybieramy nieco większą osłonkę i zanim umieścimy w niej doniczkę z rośliną, wsypujemy do niej ok. 2 cm warstwę drenażu. Jest to świetna opcja, gdy nie zastosowaliśmy drenażu na dnie doniczki, a nie chcemy ponownie przesadzać rośliny.

Utrudniony dostęp do doniczki

Konwencjonalnym miejscem, w którym ustawiamy kwiaty doniczkowe w mieszkaniu, są parapety okienne. I ma to sens, bo gdzie, jak nie przy oknie, roślina będzie miała dostęp do optymalnej ilości światła słonecznego. Ponadto, mamy je wtedy pod ręką. Niestety parapety mają ograniczoną pojemność. Dlatego wraz z powiększającą się kolekcją roślin przeprowadzamy ekspansję na coraz to kolejne płaskie powierzchnie. Ale i tutaj może zabraknąć nam miejsca (sic!). Wtedy zaczynamy upychać rośliny na szafach. Natomiast haczyki i wiszące kwietniki pozwalają nam zagospodarować pionowe powierzchnie.

Philodendron scandens rozwieszony na ścianie.
Ustawiając doniczki z roślinami w trudno dostępnych miejscach, wybierajmy do tego gatunki, które są mocno wyrozumiałe i wybaczają dłuższe okresy bez podlewania. Mój Philodendron scandens ma się całkiem dobrze, mimo że stoi niemal pod samym sufitem i nie zawsze mi po drodze do niego z konewką.

Nietuzinkowe aranżacje naprawdę świetnie wyglądają. Niestety mają jeden mankament. Jeżeli umieścimy roślinę w trudno dostępnym miejscu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zapomnimy o jej regularnym podlewaniu. Coś o tym wiem, bo gdy biegam z konewką po mieszkaniu, to jakoś dziwnym trafem, akurat do tych roślin, które stoją wysoko na szafie, jest mi mocno nie po drodze. 😉 Do tego, aby sprawdzić, czy podłoże już zdążyło przeschnąć, doniczkę trzeba ściągnąć z szafy, odpiąć z haczyka lub wyciągnąć z kwietnika. No i co, zazwyczaj kończy się na westchnieniu i ulotnej myśli – dobra, potem do niej zajrzę. Czas sobie beztrosko płynie, aż do momentu,  gdy roślina zwiędnie, zgubi większość swoich liści lub co gorsza, cała uschnie. Wtedy niestety może być już za późno na podlewanie. 

Popełnienie, któregoś z opisanych powyżej błędów, nie oznacza oczywiście, że na pewno skażemy swoją roślinę doniczkową na śmierć z przelania lub przesuszenia. Może jednak oznaczać, że rośliny będą wymagały od nas więcej uważności i czasu, który musimy im poświęcić na pielęgnację. Dlatego w myśl zasady – “lepiej zapobiegać, niż leczyć” – lepiej od samego początku, czyli już na etapie sadzenia roślin, unikać opisanych grzeszków.